Deficyt w handlu zagranicznym a wzrost gospodarczy cz. II

Wzrost rezerw dewizowych stawał się coraz szybszy, gdyż wywoływał oczekiwania aprecjacji złotego. By je osłabić należało tę aprecjację przeprowadzić. Spowodowała ona znaczne pogorszenie sytuacji eksporterów, a poprawę sytuacji importerów.

Skokowa aprecjacja wywołała pewne niewielkie symptomy tzw. choroby holenderskiej – tempo wzrostu produkcji przemysłowej w II poł. 1995 r. i w I poł. 1996 r. przejściowo spadło. Jednak zarówno w 1996 r. jak i w 1997 r. ma miejsce pełna rekompensata wzrostu cen produkcji przemysłowej przez stopę dewaluacji pełzającej. Jednak, jak wyżej to przedstawiono, w obu tych latach występuje wyjątkowe, w dużej mierze jednostronne, ograniczenie barier importowych i z tego względu deficyt handlowy rośnie.

Szybko rosnący deficyt w handlu zagranicznym spotyka się ze zróżnicowana reakcją. U niektórych wywołuje on głęboki niepokój. Przedstawione wyżej procesy kumulacyjne mogą bowiem działać w przeciwnym kierunku. Kiedy spada zaufanie do danej waluty (np. wskutek eksplozji deficytu obrotów bieżących), kapitały krótkoterminowe zaczynają się wycofywać, spadają rezerwy dewizowe, konieczna staje się skokowa dewaluacja, co rodzi obawę dalszej dewaluacji i ucieczka kapitału staje się jeszcze szybsza. Na dalsze osłabienie waluty krajowej wpływa przenoszenie oszczędności ludności do lokat w walutach obcych.

Powyższe negatywne procesy miały miejsce rzeczywiście w Meksyku i na Węgrzech, dzięki jednak dewaluacji pełzającej nie muszą wystąpić w Polsce. Krytycznym jest rok 1997. Istotne jest by nie zaszła konieczność dewaluacji skokowej, choć w przypadku bezwzględnego, wyraźnego spadku rezerw walutowych ten krok będzie uzasadniony.

Leave a Reply