Dostosowanie Polski do obecnego systemu rolnego UE

Choć obecnie to przede wszystkim Polska otwiera się na import przemysłowy z krajów UE i EFTA (odwróceniu uległa więc sytuacja z pierwszej połowy lat 90.),to ma miejsce również dalsza liberalizacja dostępu naszych towarów do rynku UE. Z dniem zniesione zostały cła na wyroby tekstylne, a w przyszłym roku przestaną obowiązywać również dobrowolne ograniczenia w eksporcie tych towarów na rynek Unii.

W przeciwieństwie do rynku dóbr przemysłowych Układ Europejski nie przewidywał utworzenia wspólnego rynku rolnego, tzn. zakładał jedynie pewną redukcję barier handlowych (do 1996 r.), ale nie całkowite ich zniesienie. Dalsza liberalizacja handlu rolnego powinna odbywać sie na podstawie tzw. protokołu dodatkowego. Jednak strona unijna nie chce zgodzić się na zwiększenie naszych kwot połowowych (kontyngentów rybnych), co powinno mieć miejsce jako skutek rozszerzenia Unii w 1995 roku. Podpisanie powyższego protokołu oznaczałoby korzyści dla większości sektorów gospodarki, szczególnie dla rolnictwa np. zwiększanie różnych kontygentów.

Unia obiecuje ułatwienia w dostępie do jej rynku dla polskich produktów rolnych, uważa jednak, że jest jeszcze za wcześnie by rozmawiać o utworzeniu przedakcesyjnego, unijnego funduszu, który miałby wesprzeć proces przemian w polskim rolnictwie. Dziś w ramach PHARE Polska otrzymuje na rolnictwo 12-15 min ECU rocznie.

Dostosowanie Polski do obecnego systemu rolnego UE nie miałoby sensu, gdyż oznaczałoby to przejście od systemu rynkowego do regulowanego, czyli w dużym stopniu byłoby to odwrócenie procesu jaki w Polsce się dokonał na przełomie lat 80. i 90. Produkty w Unii są dotowane w 50%, natomiast w Polsce według naszych danych w 5,5%, a według Unii w 17,7%. Przy zachowaniu obecnych zasad w Unii przyjęcie tylko krajów grupy wyszehradzkiej zwiększyłoby fundusz CAP (Wspólnej Polityki Rolnej) z 41 do 66 mld ECU.

Leave a Reply